Taxify pojawiła się na lubelskim rynku z końcem października. Od samego początku działalność korporacji wzbudzała co najmniej wątpliwości wśród lubelskich taksówkarzy - i... nie tylko. W jednym z programów w naszym studiu odbyła się rozmowa, w której manager firmy zapewniał o wszelkich prawidłowościach świadczenia usług, w tym o badaniach psychologicznych oraz licencjach na wykonywanie przewozu osób, którymi mieli legitymować się współpracujący kierowcy. W związku licznymi sygnałami, które otrzymaliśmy po programie od lubelskich taksówkarzy postanowiliśmy sprawie przyjrzeć się z bliska. Jak się okazuje ITD bardzo szybko przystąpiła do kontroli pojazdów i kierowców spod znaku Taksify. Żaden z nich nie posiadał stosownych dokumentów. Kierowcom grozi wielotysięczna ( nawet ok. 14 000 zł. ) grzywna. Młodzi na ogół ludzie, studenci i dorabiający do pensji tłumaczyli się, że operator poinformował ich o działaniu w zgodzie z polskim prawem. Bez względu na tłumaczenie to właśnie kierowcy będą musieli zapłacić kary, a nie Taksify. Należy dodać, że przynajmniej niektórzy z zatrudniony mieli świadomość procederu - podczas jednej z kontroli kierowca Taksify potrącił funkcjonariusza Inspekcji Transportu Drogowego i zbiegł z miejsca wypadku. Zatem p. Alex Karstel mijał się z prawdą. Inspektorzy w każdym przypadku udowadniali wykonywanie usługi w ramach aplikacji Taxify bez wymaganych dokumentów. Co istotne aplikacja działa w Polsce od 2016 roku i jak do tej pory zarówno ta firma jak i konkurencyjny Uber działają sobie w najlepsze drwiąc z polskiego prawa. Na lubelskich ulicach można spotkać bilboardy z reklamą Taksify, a z drugiej strony... w miniony weekend ITD znowu przystąpiła do kontroli. Tym razem m.in. "wpadł" kierowca z Ukrainy. Jego auto zostało przewiezione na parking, a on jako obcokrajowiec został zobligowany do wpłaty zabezpieczenia grzywny. Niestety nie dokonał tego więc jego auto prawdopodobnie zostanie w związku z tym zlicytowane.
Cała działalność jak się okazuje wykorzystuje luki w polskim prawie. Konieczna jest nowelizacja ustawy o transporcie. Co prawda taka nowela pojawiła się jeśli chodzi o posiadanie licencji i badań lekarskich i psychologicznych, ale korporacje starały się obejść te przepisy. Kolejne utrudnienie w postaci posiadania przez przewoźnika wpisu do C E I D G lub KRS ma stanowić zaporowy problem ponieważ firmy zarejestrowane za granicą nie mogą ubiegać się o licencję. Co za tym idzie ta działalność staje się nielegalna. Niedawno w Rzeczpospolitej można było przeczytać obszerny artykuł, w którym m.in. znalazła się informacja, że Ministerstwo Infrastruktury zamierza zablokować poprzez odpowiednie przepisy działanie firm takich jak Uber czy Taxify na terenie RP. Oby tylko nie skończyło się na samych zamiarach. Dobro pasażera, to w końcu dobro nas wszystkich.
Komentarze